Nasza

Szefowa

„Można powiedzieć, że kolebką restauracji była kuchnia naszego domu. A właściwie ta historia ma jeszcze wcześniejszy początek, w rodzinnej tradycji i osobie mojej teściowej, skarbnicy przepisów. Bo nie byłoby Ormiańskiej, gdyby nie rodzinny przepis na tradycyjny miodownik. Gdy mój syn poszedł do szkoły w Polsce, zależało mi, żeby pokazać się z jak najlepszej strony. Na jedno z klasowych spotkań przygotowałam swój specjał – miodownik. Ciasto zniknęło w mgnieniu oka, znajomi dopominali się o więcej. Uskrzydlona powodzeniem wypieków, postanowiłam przekuć pasję w biznes, więc uruchomiliśmy małą firmę kateringową. Interes rozkwitł, więc poszliśmy za ciosem. Otworzyliśmy restaurację z daniami kuchni ormiańskiej w przerobionej dawnej piwnicy przy ul. Zygmunta Starego. Sukces przerósł możliwości lokalowe. Popularność i napór Gości sprawiły, że Ormiańska potrzebowała czegoś większego.” I tak właśnie zaczyna się historia naszego małego, kulinarnego świata.

c